Dok-tor Po-mysł prze-cha-dzał się po, po o-gro-dzie, gdy na-gle u-sły-szał stłu-mio-ny płacz., Szloch do-cho-dził z miej-sca, gdzie, z zie-mi wy-sta-wa-ła zie-lo-na nać mar-chwi., – Co się sta-ło,, mar-chew-ko?, – Ka-la-fior mi nie wie-rzy, że je-stem, po-ma-rań-czo-wa – wes-tchnę-ła mar-chew-ka., – My-śli, że, je-stem zie-lo-na., – Nic dziw-ne-go, mar-chew-ko!, Mu-sisz się wy-grze-bać z tej swo-jej kry-jów-ki!

Leaderboard

Visual style

Options

Switch template

Continue editing: ?